- Ja idę na spacer.- powiedziałam gdy już się od siebie odkleiliśmy
- Jest za późno.- powiedział Harry
- Nie. Jest dopiero 20.30.
- Jeszcze coś Ci się stanie. Idę z Tobą.- powiedział stanowczo
Zaczęliśmy się ubierać i wyszliśmy z domu. Szliśmy w ciszy, lecz po chwili powiedziałam :
- Harry ? - spojrzałam na niego
- No, co jest ?
- Wiesz.. od śmierci mamy cały czas obwiniam siebie, że przeze mnie to się stało, że przeze mnie umarła. - wbiłam wzrok w buty i po policzku spłynęła łza.
- Nawet tak nie mów. Nie miałaś na to wpływu! - złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie
Znowu spojrzałam na chłopaka :
- I wtedy myślałam nad samobójstwem. To było jedyne wyjście jakie widziałam. Ale... ale pomyślałam, że życie jest to najcenniejszy dar jaki każdy z nas dostał. A jak można odebrać sobie coś, co najpiękniejsze ?
Mam dla kogo żyć. Mam Ash, Kate, chłopaków i Ciebie... Was ! - rozpłakałam się i wtuliłam się w Hazze :
- Już spokojnie!- powiedział i ścisnął mnie tak mocno jakby to miał być ostatni raz.
Wyrwałam się z objęcia i ruszyłam dalej, a loczek zrobił to samo. Znowu zapadła grobowa cisza, a Hazza co chwile zerkał na mnie. Weszliśmy do parku. Było ciemno, a gwiazdy świeciły wyjątkowo mocno. Szliśmy przez zaśnieżony chodnik. Nagle zobaczyłam dziewczynę siedzącą na ławce z głową w kolanach. Podeszliśmy bliżej... TO BYŁA KATE !!! Była pijana, a wokoło ławki porozrzucane były puszki po piwie.
- Kate !- krzyknęłam i klepnęłam ją w ramię
- Czego chcecie ?!- odepchnęła mnie
- Kate, co ty robisz ? - wrzasnęłam
- Nie twoja sprawa! Zostawcie mnie !
- Kate, zostaw to ! - powiedział Hazza i wyrwał jej puszkę z ręki, a ona podniosła się i zabrała mu ją.
- Chodź, pójdziemy do domu, zaprowadzimy Cię!- powiedziałam
- Sama trafię ! wstała i chwiejnym krokiem zmierzała ku domu
- Kate! Zaprowadzimy Cię ! - powiedziałam już delikatnie
- Nie kurwa ! - wrzasnęła i popchnęła mnie tak mocno, że wywróciłam się w największą zaspę
Szybko wstałam i popatrzyłam na Harry'ego i spojrzałam na Kate, która chwiejnym krokiem szła do domu :
- Mama teraz myśli, że nie dajemy sobie rady bez niej!- powiedziałam dosyć głośno
Stanęła i odwróciła się do mnie :
- Pff.. A co, dajemy?- wybuchła śmiechem
- A może przynajmniej spróbowałybyśmy?
Popatrzyła na mnie, a potem na loczka.
- Odprowadzimy Cię!- powiedział niepewnie chłopak. Ruszyła, a my z nią.
*********************************************************************
Weszliśmy do domu. Kate miała szczęście, że ciotka pracowała do jutro do 16.00. Zaprowadziliśmy ją do pokoju, a ona położyła się na łóżku i poszła spać. Wyszliśmy z pokoju :
- Zanocujemy tutaj, dobrze ? Nie chcę jej zostawić samej. - powiedziałam
- Nie ma sprawy, rozumiem.
Położyłam się do łóżka w moim pokoju :
- Mam spać na kanapie?- spytała Harold
Kiwnęłam przecząco głową i poklepałam miejsce obok siebie na łóżku, a on położył się na wyznaczone miejsce. Objął mnie i tak zasnęliśmy.
*********************************************************************
Obudziłam się. Na moim telefonie było strasznie dużo nieodebranych połączeń od Zayn'a, Liam'a, Louis'a i Niall'a. Napisałam Liam'owi sms-a , że nocowaliśmy u mnie. Zrobiłam śniadanie dla naszej trójki. Harry usiadł do stołu i zaczął jeść. Kate właśnie zeszła na dół :
- Zrobiłam śniadanie.- oznajmiłam
- Nie jestem głodna.- powiedziała i zaczęła zakładać kurtkę i buty.
- Gdzie idziesz?- spytałam
- Nie interesuj się!- wyszła trzaskając drzwiami.
Loczek spojrzał na mnie bezradny.
- Megan! Wiem, że to może nieodpowiedni moment, ale... może zamieszkałabyś z nami? Tak na stałe?
- Dobrze.- powiedziałam
- Na serio?
- Tak.
Poszłam sie spakować i już nas tam nie było
**********************************************************************
Weszliśmy do domu. Hazza pobiegł na górę, a ja weszłam do salonu gdzie siedział Niall.
- O Megan! Może ty mi powiesz co się dzieje z Kate! Nie odbiera w ogóle ode mnie telefonów. - oznajmił
- Daj jej czas. Nadal przeżywa śmierć mamy. - uspokoiłam go
- Ja chcę być w tej chwili przy niej.
- Wydaję mi się, że ona potrzebuje teraz ciszy. - położyłam rękę na jego ramieniu
Spuścił głowę w dół, a ja poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i wbiłam wzrok w sufit. Loczek czytał jakąś książkę. Weszłam na twitter'a i zobaczyłam tweet'a, dodanego przez Kate :
' Zaraz zrobię coś, czego potem może będę żałować. '
*********************************************************************
Łajć. < 3
Follow me on twitter @venica_16 . <33
One Direction < 3
wtorek, 31 stycznia 2012
poniedziałek, 30 stycznia 2012
ROZDZIAŁ VII
Pocałował mnie. kiedy się oderwał powiedziałam :
- Ja Ciebie też. - popatrzyłam w jego oczy. On jeszcze raz delikatnie mnie pocałował, Szliśmy w stronę samochodu. Harry niósł mnie na barana i dużo się śmialiśmy. Ten to wie jak poprawić mi humor. Przy nim czułam się inaczej. Zapominałam o wszystkich problemach. Dotarliśmy do auta i ruszyliśmy do domu. Po 10 minutach byliśmy na miejscu. Weszliśmy do środka. Postanowiliśmy, że obejrzymy jakiś film. Zayn puścił jakąś nudną komedię, z której tylko Niall i Kate się śmiali, a my patrzyliśmy na nich jak na głupków. Usłyszałam dźwięk telefonu na górzę, więc szybko pobiegłam zobaczyć kto to dzwoni :
- Halo ?
- Cześć skarbie, tu ciocia Laura.
- No hej. Co tam ?
- Megan! .....
- Co się stało?- powiedziałam poddenerwowana
- Twoja mama.... - zagryzła wargę - Umarła !
Rozłączyłam się, rzuciłam telefon o podłogę i zbiegłam na dół. Założyłam nerwowo buty i kurtkę i wybiegłam na dwór. Usiadłam na ławce przed domem i zaczęłam wyć.
- Megan!- wybiegł z domu Hazza i usiadł obok mnie. - Co się stało ?
Nie odpowiadałam.
Przytulił mnie mocno i jeszcze raz zapytał co się stało :
- Umarła!- powiedziałam i rozpłakałam się jak dziecko. Loczek wiedział, że chodzi o moją matkę i jeszcze mocniej mnie przytulił. Poczułam jego łzy na mojej szyi. Spojrzałam w jego zaszklone oczy ocierając łzy :
- Muszę iść powiedzieć Kate ! -
Weszliśmy do domu. Stanęłam przed telewizorem, wyłączając go!
- Co jest ? - spytał Liam
- Chodzi o to, że... Kate, nasza mama umarła ! - znowu się rozpłakałam
Kate patrzyła na mnkie z niedowierzaniem, z resztą jak wszyscy. Podeszła do mnie i płacząc przytuliła mnie. Wszyscy podeszli do nas i nas przytulili. Widziałam jak Zayn, Lou i Harry płaczą. Niall i Liam starali się tego nie robić, ale po chwili po policzku Niall'a spłynęła łza.
- Harry, pojedźmy do ciotki.- powiedziałam i otarłam łzy
- Jedziemy z wami!- powiedział Zayn i po chwili wszyscy znaleźliśmy się w aucie.
**********************************************************************
Weszlismy do domu, gdzie na kanapie w salonie siedziała zapłakana ciocia. Popłakaliśmy i porozmawialiśmy. Ash poszła do domu, bo miała blisko, Kate została w domu, a my wrócilismy do domu.
**********************************************************************
^^ 2 TYGODNIE PÓŹNIEJ ^^
Siedziałam na łóżku czytając jakąś głupią książkę. Nie mogłam w ogóle się na niej skupić, bo cały czas myślałam o pogrzebie mojej mamy, który był wczoraj i na którym pojawił się tez ojciec. Zeszłam na dół do salonu gdzie Lou oglądał jakieś show. Usiadłam obok niego :
- Jak się czujesz?- spytał
- Dobrze. - wymusiłam uśmiech
Z kuchni przyszedł Hazza :
- No i jak się czujesz?
To bylo pytanie, które od śmierci mamy słyszałam prawie codziennie :
- Dobrze. - odpowiedziałam
Z gory zbiegła reszta domowników i zadali te same pytanie co Lou i loczek, a moja odpowiedź brzmiała tak samo "DOBRZE", chociaż tak dobrze wcale nie było.
- Meg!- zaczął Niall
Spojrzałam na niego :
- Chodzi o to, że.... - jęknął Louis
- Megan!- powtórzył blondynek - Teraz gdy twoja mama nie żyje, pamiętaj, że masz Ash, Kate i nas. Teraz jesteśmy rodziną. - uśmiechnął się delikatnie.
Łzy pojawiły się na moim policzku.
- Nie rycz!- powiedział Lou i przytulił mnie, a po nim cała reszta. Cieszyłam się, że ich mam.
*********************************************************************
Nie wiem czy fajny, więc proszę o komentarze. Dedyk dla @1DirectionLoveP i dla @maja7_99 <33
- Ja Ciebie też. - popatrzyłam w jego oczy. On jeszcze raz delikatnie mnie pocałował, Szliśmy w stronę samochodu. Harry niósł mnie na barana i dużo się śmialiśmy. Ten to wie jak poprawić mi humor. Przy nim czułam się inaczej. Zapominałam o wszystkich problemach. Dotarliśmy do auta i ruszyliśmy do domu. Po 10 minutach byliśmy na miejscu. Weszliśmy do środka. Postanowiliśmy, że obejrzymy jakiś film. Zayn puścił jakąś nudną komedię, z której tylko Niall i Kate się śmiali, a my patrzyliśmy na nich jak na głupków. Usłyszałam dźwięk telefonu na górzę, więc szybko pobiegłam zobaczyć kto to dzwoni :
- Halo ?
- Cześć skarbie, tu ciocia Laura.
- No hej. Co tam ?
- Megan! .....
- Co się stało?- powiedziałam poddenerwowana
- Twoja mama.... - zagryzła wargę - Umarła !
Rozłączyłam się, rzuciłam telefon o podłogę i zbiegłam na dół. Założyłam nerwowo buty i kurtkę i wybiegłam na dwór. Usiadłam na ławce przed domem i zaczęłam wyć.
- Megan!- wybiegł z domu Hazza i usiadł obok mnie. - Co się stało ?
Nie odpowiadałam.
Przytulił mnie mocno i jeszcze raz zapytał co się stało :
- Umarła!- powiedziałam i rozpłakałam się jak dziecko. Loczek wiedział, że chodzi o moją matkę i jeszcze mocniej mnie przytulił. Poczułam jego łzy na mojej szyi. Spojrzałam w jego zaszklone oczy ocierając łzy :
- Muszę iść powiedzieć Kate ! -
Weszliśmy do domu. Stanęłam przed telewizorem, wyłączając go!
- Co jest ? - spytał Liam
- Chodzi o to, że... Kate, nasza mama umarła ! - znowu się rozpłakałam
Kate patrzyła na mnkie z niedowierzaniem, z resztą jak wszyscy. Podeszła do mnie i płacząc przytuliła mnie. Wszyscy podeszli do nas i nas przytulili. Widziałam jak Zayn, Lou i Harry płaczą. Niall i Liam starali się tego nie robić, ale po chwili po policzku Niall'a spłynęła łza.
- Harry, pojedźmy do ciotki.- powiedziałam i otarłam łzy
- Jedziemy z wami!- powiedział Zayn i po chwili wszyscy znaleźliśmy się w aucie.
**********************************************************************
Weszlismy do domu, gdzie na kanapie w salonie siedziała zapłakana ciocia. Popłakaliśmy i porozmawialiśmy. Ash poszła do domu, bo miała blisko, Kate została w domu, a my wrócilismy do domu.
**********************************************************************
^^ 2 TYGODNIE PÓŹNIEJ ^^
Siedziałam na łóżku czytając jakąś głupią książkę. Nie mogłam w ogóle się na niej skupić, bo cały czas myślałam o pogrzebie mojej mamy, który był wczoraj i na którym pojawił się tez ojciec. Zeszłam na dół do salonu gdzie Lou oglądał jakieś show. Usiadłam obok niego :
- Jak się czujesz?- spytał
- Dobrze. - wymusiłam uśmiech
Z kuchni przyszedł Hazza :
- No i jak się czujesz?
To bylo pytanie, które od śmierci mamy słyszałam prawie codziennie :
- Dobrze. - odpowiedziałam
Z gory zbiegła reszta domowników i zadali te same pytanie co Lou i loczek, a moja odpowiedź brzmiała tak samo "DOBRZE", chociaż tak dobrze wcale nie było.
- Meg!- zaczął Niall
Spojrzałam na niego :
- Chodzi o to, że.... - jęknął Louis
- Megan!- powtórzył blondynek - Teraz gdy twoja mama nie żyje, pamiętaj, że masz Ash, Kate i nas. Teraz jesteśmy rodziną. - uśmiechnął się delikatnie.
Łzy pojawiły się na moim policzku.
- Nie rycz!- powiedział Lou i przytulił mnie, a po nim cała reszta. Cieszyłam się, że ich mam.
*********************************************************************
Nie wiem czy fajny, więc proszę o komentarze. Dedyk dla @1DirectionLoveP i dla @maja7_99 <33
niedziela, 29 stycznia 2012
ROZDZIAŁ VI
Zrzuciłam go z siebie, a on się obudził i się uśmiechnął.
- Hary? Czy my ..... ?- spytałam
- Co my? - uśmiechnął się łobuzersko
- No nie wiem. Np. No... poszłiśmy do lóżka.... No i wiesz.... ? - zająkałam się
Kiwnął twierdząco głową.
- A co, żałujesz? - spojrzał mi w oczy
- Chyba nie.- powiedziałam, a on pocałował mnie w czoło
Wszyscy mieli kaca, więc nie poszliśmy do szkoły. Kate z Niall'em nie wychodzili z łóżka, chyba, że do kibla i po jedzenie, w przypadku blondynka. Posprzątaliśmy dom. Było około 28 puszek po piwie. Zayn wypił najwięcej. Poszłam z Hazzą wyrzucić śmieci do kontenera pod domem.
- Harry, patrz !- powiedziałam i wskazałam palcem na samochód stojący po drugiej stronie ulicy, w którym siedział facet, który się nam przyglądał. Zrobiłam zdjęcie rejestracji auta. Nieznajomy jak zobaczył, że na niego patrzymy ruszył z piskiem opon. Wbiegłam do domu, a potem do pokoju Lou'a gdzie była też Ash :
- Ash!- wrzasnęłam - To ten samochód był pod szkołą ? - pokazałam jej zdjęcie
- Noo... - spojrzała na zdjęcie w telefonie- Tak. To ten, a skąd je masz?- zapytała
- Stał przed domem, a wnim ten facet i się przyglądał mi i Harry'emu.,
Spojrzała na mnie z przerażeniem w oczach, a ja na loczka, który właśnie wszedł do pokoju :
- Zawieź mnie do domu !Do ciotki.- - powiedział podchodząc do niego
- Chodź.- pociągnął mnie za rękę
********************************************************************
Weszłam do domu i od razu podbiegła do ciotki, która była w kuchni :
- Ciociu !
- Cześć skarbie! Co się stalo?- spytała
- Ciociu!- powiedziałam jeszcze raz - Kto to jest? Przesladuje mnie. Nie było mnie w szkole, to pytał się Ash czy się znamy, był pod domem, a jak nas zobaczył to odjechał.- powiedziałam pokazując zdjęcie na telefonie
- O Boże!- szepnęła - Powinnaś porozmawiać z ojcem. Ty i Kate. - dodała
Spojrzałam w jej brązowe oczy i wyszłam trzaskając drzwiami. Wsiadłam do auta :
- Wstąpimu jeszcze do mamy do szpitala?
- Tak.- ruszył - A co ciotka powiedziała ?
- Kazała mi z ojcem pogadać, ale ja tego nie zrobię i koniec, kropka.
Dojechaliśmy do szpitala. Weszliśmy do niego, a potem dotarliśmy na sale. Przy łożku siedział....... mój ojciec. Zobaczył mnie i Hazze i szybko wstał. Podszedł do mnie i otworzył usta, bo chciał coś powiedzieć :
- Wyjdź!- powiedziałam. On stał i się na mnie patrzył. Nie wiedział co zrobić.
- Wyjdź! - powiedział głośniejszym tonem i spojrzałam w jego wielkie, szare oczy. Zrobił to co mu kazałam. Usiadłam z loczkiem przy lóżku. On mnie objął, a ja ścisnęłam dłon mamy.W oczach zbierały mi się łzy, ale powstrzymałam się od płaczu i jakiś scen. Po 10 minutach wyszliśmy z sali. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy. Po kilku minutach Hazza zatrzymał się na poboczu :
- Pamiętasz? Tu się poznaliśmy? - wskazał na pasy gdzie o mały włos mnie nie potrącił
- Pamiętam.- uśmiechnęłam się
Jechaliśmy dalej. Harold zatrzymał się na parkingu przy parku :
- Chodź !
Szliśmy za rękę, co było dla mnie krępujące bo wszyscy się na nas patrzyli. Nastolatki w taki sposób jakby chciały mnie zabić, ale powstrzymywało ich to, że jest przy mnie chlopak. Szliśmy i zatrzymaliśmy się obok lawki, gdzie kiedy się poznaliśmy powiedziałam Hazzie co mnie gnębi. Spojrzałam na ławkę z uśmiechem, a potem na loczka. On patrzył mi się glęboko w oczy i powiedział :
- Kocham Cię !
************************************************************
KOLEJNY ROZDZIAŁ ZA MNĄ! Długa przerwa była, ale to dlatego bo wyjechałam. Proszę o komentarze. Rozdział dedykowany dla maja7_99 i _maaaarta
- Hary? Czy my ..... ?- spytałam
- Co my? - uśmiechnął się łobuzersko
- No nie wiem. Np. No... poszłiśmy do lóżka.... No i wiesz.... ? - zająkałam się
Kiwnął twierdząco głową.
- A co, żałujesz? - spojrzał mi w oczy
- Chyba nie.- powiedziałam, a on pocałował mnie w czoło
Wszyscy mieli kaca, więc nie poszliśmy do szkoły. Kate z Niall'em nie wychodzili z łóżka, chyba, że do kibla i po jedzenie, w przypadku blondynka. Posprzątaliśmy dom. Było około 28 puszek po piwie. Zayn wypił najwięcej. Poszłam z Hazzą wyrzucić śmieci do kontenera pod domem.
- Harry, patrz !- powiedziałam i wskazałam palcem na samochód stojący po drugiej stronie ulicy, w którym siedział facet, który się nam przyglądał. Zrobiłam zdjęcie rejestracji auta. Nieznajomy jak zobaczył, że na niego patrzymy ruszył z piskiem opon. Wbiegłam do domu, a potem do pokoju Lou'a gdzie była też Ash :
- Ash!- wrzasnęłam - To ten samochód był pod szkołą ? - pokazałam jej zdjęcie
- Noo... - spojrzała na zdjęcie w telefonie- Tak. To ten, a skąd je masz?- zapytała
- Stał przed domem, a wnim ten facet i się przyglądał mi i Harry'emu.,
Spojrzała na mnie z przerażeniem w oczach, a ja na loczka, który właśnie wszedł do pokoju :
- Zawieź mnie do domu !Do ciotki.- - powiedział podchodząc do niego
- Chodź.- pociągnął mnie za rękę
********************************************************************
Weszłam do domu i od razu podbiegła do ciotki, która była w kuchni :
- Ciociu !
- Cześć skarbie! Co się stalo?- spytała
- Ciociu!- powiedziałam jeszcze raz - Kto to jest? Przesladuje mnie. Nie było mnie w szkole, to pytał się Ash czy się znamy, był pod domem, a jak nas zobaczył to odjechał.- powiedziałam pokazując zdjęcie na telefonie
- O Boże!- szepnęła - Powinnaś porozmawiać z ojcem. Ty i Kate. - dodała
Spojrzałam w jej brązowe oczy i wyszłam trzaskając drzwiami. Wsiadłam do auta :
- Wstąpimu jeszcze do mamy do szpitala?
- Tak.- ruszył - A co ciotka powiedziała ?
- Kazała mi z ojcem pogadać, ale ja tego nie zrobię i koniec, kropka.
Dojechaliśmy do szpitala. Weszliśmy do niego, a potem dotarliśmy na sale. Przy łożku siedział....... mój ojciec. Zobaczył mnie i Hazze i szybko wstał. Podszedł do mnie i otworzył usta, bo chciał coś powiedzieć :
- Wyjdź!- powiedziałam. On stał i się na mnie patrzył. Nie wiedział co zrobić.
- Wyjdź! - powiedział głośniejszym tonem i spojrzałam w jego wielkie, szare oczy. Zrobił to co mu kazałam. Usiadłam z loczkiem przy lóżku. On mnie objął, a ja ścisnęłam dłon mamy.W oczach zbierały mi się łzy, ale powstrzymałam się od płaczu i jakiś scen. Po 10 minutach wyszliśmy z sali. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy. Po kilku minutach Hazza zatrzymał się na poboczu :
- Pamiętasz? Tu się poznaliśmy? - wskazał na pasy gdzie o mały włos mnie nie potrącił
- Pamiętam.- uśmiechnęłam się
Jechaliśmy dalej. Harold zatrzymał się na parkingu przy parku :
- Chodź !
Szliśmy za rękę, co było dla mnie krępujące bo wszyscy się na nas patrzyli. Nastolatki w taki sposób jakby chciały mnie zabić, ale powstrzymywało ich to, że jest przy mnie chlopak. Szliśmy i zatrzymaliśmy się obok lawki, gdzie kiedy się poznaliśmy powiedziałam Hazzie co mnie gnębi. Spojrzałam na ławkę z uśmiechem, a potem na loczka. On patrzył mi się glęboko w oczy i powiedział :
- Kocham Cię !
************************************************************
KOLEJNY ROZDZIAŁ ZA MNĄ! Długa przerwa była, ale to dlatego bo wyjechałam. Proszę o komentarze. Rozdział dedykowany dla maja7_99 i _maaaarta
piątek, 20 stycznia 2012
ROZDZIAŁ V
Wstałam z sofy i poszłam razem z Niall'em robić obiad. Ja zajęłam się sałatką, a Nialler pichcił kurczaka. Zawołaliśmy resztę domowników i zasiadliśmy do sotłu.
- Mmmm... jaka pyszna ta marchewka w sałatce.- powiedział Louis delektując się nią. Gdy wszyscy zjedli loczek poszedł na górę, a reszta sprzątala po obiedzie. Zupełnie przypadkowo spojrzałam na kalendarz i był 31 stycznia.
- Chłopaki! Podejdźcie tu! - szepnęłam
Zaciekawieni podeszli do bladu, przy którym stałam.
- Spójrzcie na kalendarz.
Oni nadal nie wiedzieli o co chodzi.
- O co chodzi?- zapytał Zayn
- Jutro urodziny Harry'ego!- uderzyłam go w głowę
Im aż kopara opadła.
- Co robimy?- wrzasnął Niall, a Liam zatkał mu buzię ręką i kazał mu być cicho. Ustaliliśmy, że jutro będzie impreza. Harry kończy jutro o 16.00, a my o 13.00. Zadzwoniłam do Ash i Kate czy na pomogą i przyjdą, a one się zgodziły. Loczek właśnie wszedł do kuchni.
- Może jakiś film?- zaproponował Zayn
Wszysyc przytaknęli, ale najpierw umyliśmy się. Gdy już to zrobiliśmy zeszliśmy na dół oglądać. Niall musiał wziąść chipsy, które nikomu nie chciał dać, więc Hazza poszedł po drugą miskę. Wlączyli jak zwykle jakiś horror. Lou siedział wtulony we mnie i co chwilę piszczeliśmy ( jak zwykle), ale harry usiadł pomiędzy nami i przytulił nas jak matka dziecko kiedy się czegoś wystraszy. Film się skoczył więc rozeszliśmy się do swoich pokoi. Położyłam się obok Harold'a :
- Cały czas mam przed oczami te potwory z tego filmu.
- Nie martw się. Zaraz je wygonię. - pomachał kilka razy rękoma przed moimi oczami i dodał :
- Już nic Ci nie grozi.- przytulił mnie. Chwilę tak poleżeliśmy, ale odwróciłam się na drugi bok i zasnęłam.
Obudziłam się, zjadłam śniadanie i pojechaliśmy do szkoły. Lekcje minęły szybko i o 13.00 ja i Ash i chłopaki z zespołu, oprócz jubilata spotkaliśmy się pod autem Lou'a. Ja i Niall pojechaliśmy do sklepu, bo jego nie może tam zabraknąć. Moją rolą było pchanie wózka,a Irlandczyk tylko wrzucał do wózka.
Wróciliśmy do domu, przygotowaliśmy stół, nadmuchaliśmy balony i przyszła Kate, a ja poszłam się przebrać. Ybrałam się w jasne jeasnowe rurki, czerwoną bejsbolówkę i tego samego koloru conversy. Zeszłam na dół gdzie chlopcy wnosili zgrzewki piwa. Czekaliśmy na jubilata. nagle usłyszeliśmy otwierające się drzwi, to było Harry! jak zwykle rzucił wszystko na podłogę :
- O co chodzi? - spytal
- STO LAT !- krzyknęliśmy i zaczęliśmy śpiewać
- No to teraz prezenty.- powiedział Liam
Louis dał mu wielką, pluszową marchewkę, Zayn dał kolorową perukę, Liam dał jakąś płytę, niall książkę kucharską i powiedział :
- Teraz spokojnie możesz mi gotować.
Ash dała mu śmiechowe bokserki,a Kate sweter. Nadeszła kolej na mnie :
- Żebyś znalazł ta jedyną.- powiedziałam
- Już to zrobiłem.
- Ooo.. genialnie. Musisz mnie z nią zapoznać.
On sie tylko uśmiechnął. Ja dałam mu marynarkę i poszłam po piwo.Wypiłam jedno, drugie, trzecie, czwartę , a gdy sięgałam po piąte Hazza zlapał mnie za rękę :
- Może już wystarczy?
Uniosłam brwi i poszłam do pokoju mojego i Hazzy. Patrzyłam na zdjęcia w ramce. 1 całego zespołu, a drugie jego całej rodziny. Do pokoju wszedł chłopak.
- Więcej nie pozwolę Ci pić. - powiedział
Spojrzałam na zdjęcia, a potem głęboko w jego oczy. Był coraz bliżej i nagle mnie pocałował. Tym razem nie zamierzałam protestować. Przewrócił mnie na łóżko i zaczęliśmy się namiętnie całowac. Po chwili znalazłam się krokiem na nim. Zrzuciłam z siebie bejsbolowkę, a niego zaczęłam zdejmować marynarkę. Rozpinałam już jego rozporek gdy do pokoju zapukał Niall :
- Wyłazić kurwa, policja ! - krzyczał, a w tle słyszałam śmiechy Kate, bo potem poszli do jego pokoju.
Zeszliśmy na dół, a w kuchni całowali się Louis i Ash. Zayn i Liam chyba już poszli spać, bo była 05.00 nad ranem. Zrrobiliśmy to samo. Harry zaczął mnie całowac po szyi
- Daj spokój, dobranoc.- powiedziałam i zgasiłam lampkę
- Dobranoc kocie!- powiedział i ugryzł mnie w szyję
Gdy wstałam nie dowierzałam. Kate spała z Niall'em, Ash z Lou'em, Liam na stole w kuchni, a Zayn na schodach.
- Więc z wami nie piję.- powiedziałam sobie w myślach leżąć na łóżku, a loczek na mnie.
**********************************
Rozdział dedykoway @AfroMisia i @maja7_99. Proszę o komentarze. XDD
- Mmmm... jaka pyszna ta marchewka w sałatce.- powiedział Louis delektując się nią. Gdy wszyscy zjedli loczek poszedł na górę, a reszta sprzątala po obiedzie. Zupełnie przypadkowo spojrzałam na kalendarz i był 31 stycznia.
- Chłopaki! Podejdźcie tu! - szepnęłam
Zaciekawieni podeszli do bladu, przy którym stałam.
- Spójrzcie na kalendarz.
Oni nadal nie wiedzieli o co chodzi.
- O co chodzi?- zapytał Zayn
- Jutro urodziny Harry'ego!- uderzyłam go w głowę
Im aż kopara opadła.
- Co robimy?- wrzasnął Niall, a Liam zatkał mu buzię ręką i kazał mu być cicho. Ustaliliśmy, że jutro będzie impreza. Harry kończy jutro o 16.00, a my o 13.00. Zadzwoniłam do Ash i Kate czy na pomogą i przyjdą, a one się zgodziły. Loczek właśnie wszedł do kuchni.
- Może jakiś film?- zaproponował Zayn
Wszysyc przytaknęli, ale najpierw umyliśmy się. Gdy już to zrobiliśmy zeszliśmy na dół oglądać. Niall musiał wziąść chipsy, które nikomu nie chciał dać, więc Hazza poszedł po drugą miskę. Wlączyli jak zwykle jakiś horror. Lou siedział wtulony we mnie i co chwilę piszczeliśmy ( jak zwykle), ale harry usiadł pomiędzy nami i przytulił nas jak matka dziecko kiedy się czegoś wystraszy. Film się skoczył więc rozeszliśmy się do swoich pokoi. Położyłam się obok Harold'a :
- Cały czas mam przed oczami te potwory z tego filmu.
- Nie martw się. Zaraz je wygonię. - pomachał kilka razy rękoma przed moimi oczami i dodał :
- Już nic Ci nie grozi.- przytulił mnie. Chwilę tak poleżeliśmy, ale odwróciłam się na drugi bok i zasnęłam.
Obudziłam się, zjadłam śniadanie i pojechaliśmy do szkoły. Lekcje minęły szybko i o 13.00 ja i Ash i chłopaki z zespołu, oprócz jubilata spotkaliśmy się pod autem Lou'a. Ja i Niall pojechaliśmy do sklepu, bo jego nie może tam zabraknąć. Moją rolą było pchanie wózka,a Irlandczyk tylko wrzucał do wózka.
Wróciliśmy do domu, przygotowaliśmy stół, nadmuchaliśmy balony i przyszła Kate, a ja poszłam się przebrać. Ybrałam się w jasne jeasnowe rurki, czerwoną bejsbolówkę i tego samego koloru conversy. Zeszłam na dół gdzie chlopcy wnosili zgrzewki piwa. Czekaliśmy na jubilata. nagle usłyszeliśmy otwierające się drzwi, to było Harry! jak zwykle rzucił wszystko na podłogę :
- O co chodzi? - spytal
- STO LAT !- krzyknęliśmy i zaczęliśmy śpiewać
- No to teraz prezenty.- powiedział Liam
Louis dał mu wielką, pluszową marchewkę, Zayn dał kolorową perukę, Liam dał jakąś płytę, niall książkę kucharską i powiedział :
- Teraz spokojnie możesz mi gotować.
Ash dała mu śmiechowe bokserki,a Kate sweter. Nadeszła kolej na mnie :
- Żebyś znalazł ta jedyną.- powiedziałam
- Już to zrobiłem.
- Ooo.. genialnie. Musisz mnie z nią zapoznać.
On sie tylko uśmiechnął. Ja dałam mu marynarkę i poszłam po piwo.Wypiłam jedno, drugie, trzecie, czwartę , a gdy sięgałam po piąte Hazza zlapał mnie za rękę :
- Może już wystarczy?
Uniosłam brwi i poszłam do pokoju mojego i Hazzy. Patrzyłam na zdjęcia w ramce. 1 całego zespołu, a drugie jego całej rodziny. Do pokoju wszedł chłopak.
- Więcej nie pozwolę Ci pić. - powiedział
Spojrzałam na zdjęcia, a potem głęboko w jego oczy. Był coraz bliżej i nagle mnie pocałował. Tym razem nie zamierzałam protestować. Przewrócił mnie na łóżko i zaczęliśmy się namiętnie całowac. Po chwili znalazłam się krokiem na nim. Zrzuciłam z siebie bejsbolowkę, a niego zaczęłam zdejmować marynarkę. Rozpinałam już jego rozporek gdy do pokoju zapukał Niall :
- Wyłazić kurwa, policja ! - krzyczał, a w tle słyszałam śmiechy Kate, bo potem poszli do jego pokoju.
Zeszliśmy na dół, a w kuchni całowali się Louis i Ash. Zayn i Liam chyba już poszli spać, bo była 05.00 nad ranem. Zrrobiliśmy to samo. Harry zaczął mnie całowac po szyi
- Daj spokój, dobranoc.- powiedziałam i zgasiłam lampkę
- Dobranoc kocie!- powiedział i ugryzł mnie w szyję
Gdy wstałam nie dowierzałam. Kate spała z Niall'em, Ash z Lou'em, Liam na stole w kuchni, a Zayn na schodach.
- Więc z wami nie piję.- powiedziałam sobie w myślach leżąć na łóżku, a loczek na mnie.
**********************************
Rozdział dedykoway @AfroMisia i @maja7_99. Proszę o komentarze. XDD
ROZDZIAŁ IV
- Co się stało Ash?- spytałam a ona usiadła obok mnie. Harold zaciekawiony oparł się o ścianę i też sluchał.
- A więc...- zaczęła- Wychodziłam ze szkoły i rozmawiałam z jakieś 10 minut z Olivier'em. No i rozmawiamy, rozmawiamy, no i sobie poszedł. Ja szłam w kierunku domu, ale... jakiś facet wysiadł z samochodu i podszedł do mnie i powiedział coś takiego : ' Znasz może Megan Swan? Widziałem was kilka razy razem ' . Ja nie wiedziałam kto to jest więc powiedziałam, że ta znam, ale dodałam, że się śpieszę. Słyszałam, że twój ojciec wyszedł z więzienia, bo Kate mi mówiła, no to pomyślałam, że to mógł być on.
- No.. a jak wyglądał?- zająkałam się
- Dosyć wysoki, taki z blond włosami.
- To napewno nie moj ojciec. On ma ciemne włosy. - przestraszyłam się i spojrzałam na Harry'ego.
- Harry?- podeszłam do chłopaka- Kto to mógł być?- w oku pojawiła się łza. Przyciągnął mnei do siebie i mocno przytulił.
- Masz mnie. No i chłopaków. Będę Cię chronił. Wprowadź się do nas. Na jakiś czas.
- No nie wiem.- spojrzałam mu głęboko w oczy
- Zrób to!- powiedziała Ash, a loczek kiwnął głową
- No dobra.- zgodziłam się
- Zaraz pojedziemy po twoje rzeczy.
W tym momencie zgraja dzikusów wbiegła do domu. Porozrzucali kurtki i buty po całym przed pokoju i biegli rzucająć się na kanapę. Louis tylko szedł spokojnie.
- Łoooo.. Co to za ślicznotka?- spytał i spojrzał na Ash - Jestem Louis, to jest Zayn, Niall, Liam.- wskazał na tych, ktorzy siedzieli na sofie i tylko się uśmiechnęli - A to jest Harry.
- Jestem Ash.- uśmiechnęła się- Muszę juś spadać. Do zobaczenia !
Wyszła a Lou nie mógł oczy od niej oderwać i śledził ją wzrokiem do samych drzwi.
- Louis usiądź.- powiedział Hazza, a on poslusznie wykonał polecenie. Loczek powiedział im to, co powiedziała nam Ash. - No i jest oytanie.. Czy macie coś przeciwko żeby Megan wprowadziła się do nas, na jakiś czas?
Chłopaki spojżeli na siebie i po pewnej chwili wstał mulat :
- NIE! Nie zgadzamy się.- powiedział i usiadł z powrotem na swoje miejsce
Hazza patrzył na nich jakby chciał ich zabić, a oni wybuchnęli śmeichem.
- Jasne, że tak. Żartowaliśmy.- powiedział Niall i się wyszczeżył- No to jedziemy po jej rzeczy, a przy okazjii wstąpimy do sklepu po coś do jedzenia. - Zaczęliśmy sie ubierać. Przed pokój , który przed chwilą był zawalony ubraniami był już wysprzątany. Wsiadliśmy do samochodu Louis'a bo byl większy od auta loczka. Nialler opowiadał nam co chciałby zjeść, a potem zaczęli żartować sobie z Harry'ego, a on sie bardzo speszył. Poczochrałam jego włosy i się uśmiechnęłam, a on odwzajemnił uśmiech. Dojechaliśmy i weszliśmy do domu :
- Gdzie ciocia? - spytałam Kate, która siedziała przed telewizorem.
- Pojechała do sklepu.
- Ok. To chłopaki zostancie tutaj ja się spakuję. Kate, powiedz cioci, że się wyprowadzam na jakiś czas.- powiedziałam i pobiegłam na górę- Nie podrywać tylko mojej siostry !- puściłam im oczko
- No nie wiem.- wyszczeżył się blondynek i popatrzył na moją siostrę, a ona się uśmiechnęła. Spakowałam się.
- Harry! - wrzasnęłam- Chodź tutaj!
Przybiegł szybko :
- Co się stało?
- Pomóż mi znieźć walizkę.
- Myślałem, że coś się stało. - podniósł walizkę- Kurwa. Co ty tam masz? - spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Zeszliśmy na doł i zabrałam chłopakó, chociaż Niall nie chciał wyjść, bo byl wpatrzony w moja siostrę, jakby chciał ją zjeść, a po tym Irlandczyku nigdy nic nie wiadomo. Wstąpiliśmy do sklepu i po 40 minutach byliśmy już w domu, do jakiegoś czasu też mojego. Weszliśmy i od razu każdy poszedł do swojego pokoju i się umyć. Umyłam się jako ostatnia i zapukałam do pokoju Hazzy :
- Gdzie mam spać?- zagryzłam wargę
- No.. spałem już z tobą, więc chyba nie zaszkodzi kilka kolejnych razy?- puścił mi oczko
Uśmiechnęłam się i położyłam się obok zielonookiego. Rozmawialiśmy, ale nagle Hazza był bliżej i delikatnie pocałował mnie w usta :
- Harry! Co ty robisz? - spytała i odepchnęłam go lekko od siebie. On się uśmiechnął i trochę się speszył. Odwróciłam się na drugi bok i zasnęłam
************************************
Obudziłam się, a Hazza wszedł do pokoju ubrany w ciuchy do szkoły - Idź się ubierz, bo do szkoły trzeba.
Poszłam się ubrać i zeszliśmy na dół, żeby coś zjeść. Robliśmy kanapki, gdy do kuchni wszedł Liam :
- Słyszałem jak się bzykaliście wieczorem. Zaktusiłam się sokiem, ktory wlaśnie piłam, a Hazza poklepał mnie po plecach :
- Żartowałem- spjrzał na mnie Liam, a loczek się uśmiechnął
Zjedliśmy i pojechaliśmy do szkoły. Przed szkołą spotkaliśmy Ash i weszliśmy do domu. Lekcje minęły szybko więc ja i Ash poszłyśmy do domu mojego i chłopców. Pogadałyśmy i dużo się śmiałyśmy. Ash musiała już iść,a właśnie chłopaki wrócili ze szkoły. Lou zaproponował , że ją odprowadzi. Chłopaki siedzieli w swoich pokojach, a ja oglądałam TV. Po 30 minutach wrócił radosny Louis i usiadł obok mnie na sofie.
- Jak było?- wyrzuciłam z siebie i zciszyłam telewizor
- Super. Twoja przyjaciółka jest niesamowita.
- To może coś z tego będzie. - uśmiechnęłam się
- Oby. A u ciebie i Hazzy ?
- Jak to? To.. tylko przyjaciel
- Ale on czuje coś do ciebie więcej.
- Skąd wiesz?
- To widać. - puścił mi oczko. Walnęłam go w rękę, a on uciekł na górę. Długo zastanawiałm się nad tym co powiedział do mnie Lou.
*************************************
IV Rozdział mam za sobą, teraz V.
Ten rozdział dedykowany jest dla @AfroMisia . <3 Kocham Cię ;**
Proszę o komentarze. Dziękuję. < 3
- A więc...- zaczęła- Wychodziłam ze szkoły i rozmawiałam z jakieś 10 minut z Olivier'em. No i rozmawiamy, rozmawiamy, no i sobie poszedł. Ja szłam w kierunku domu, ale... jakiś facet wysiadł z samochodu i podszedł do mnie i powiedział coś takiego : ' Znasz może Megan Swan? Widziałem was kilka razy razem ' . Ja nie wiedziałam kto to jest więc powiedziałam, że ta znam, ale dodałam, że się śpieszę. Słyszałam, że twój ojciec wyszedł z więzienia, bo Kate mi mówiła, no to pomyślałam, że to mógł być on.
- No.. a jak wyglądał?- zająkałam się
- Dosyć wysoki, taki z blond włosami.
- To napewno nie moj ojciec. On ma ciemne włosy. - przestraszyłam się i spojrzałam na Harry'ego.
- Harry?- podeszłam do chłopaka- Kto to mógł być?- w oku pojawiła się łza. Przyciągnął mnei do siebie i mocno przytulił.
- Masz mnie. No i chłopaków. Będę Cię chronił. Wprowadź się do nas. Na jakiś czas.
- No nie wiem.- spojrzałam mu głęboko w oczy
- Zrób to!- powiedziała Ash, a loczek kiwnął głową
- No dobra.- zgodziłam się
- Zaraz pojedziemy po twoje rzeczy.
W tym momencie zgraja dzikusów wbiegła do domu. Porozrzucali kurtki i buty po całym przed pokoju i biegli rzucająć się na kanapę. Louis tylko szedł spokojnie.
- Łoooo.. Co to za ślicznotka?- spytał i spojrzał na Ash - Jestem Louis, to jest Zayn, Niall, Liam.- wskazał na tych, ktorzy siedzieli na sofie i tylko się uśmiechnęli - A to jest Harry.
- Jestem Ash.- uśmiechnęła się- Muszę juś spadać. Do zobaczenia !
Wyszła a Lou nie mógł oczy od niej oderwać i śledził ją wzrokiem do samych drzwi.
- Louis usiądź.- powiedział Hazza, a on poslusznie wykonał polecenie. Loczek powiedział im to, co powiedziała nam Ash. - No i jest oytanie.. Czy macie coś przeciwko żeby Megan wprowadziła się do nas, na jakiś czas?
Chłopaki spojżeli na siebie i po pewnej chwili wstał mulat :
- NIE! Nie zgadzamy się.- powiedział i usiadł z powrotem na swoje miejsce
Hazza patrzył na nich jakby chciał ich zabić, a oni wybuchnęli śmeichem.
- Jasne, że tak. Żartowaliśmy.- powiedział Niall i się wyszczeżył- No to jedziemy po jej rzeczy, a przy okazjii wstąpimy do sklepu po coś do jedzenia. - Zaczęliśmy sie ubierać. Przed pokój , który przed chwilą był zawalony ubraniami był już wysprzątany. Wsiadliśmy do samochodu Louis'a bo byl większy od auta loczka. Nialler opowiadał nam co chciałby zjeść, a potem zaczęli żartować sobie z Harry'ego, a on sie bardzo speszył. Poczochrałam jego włosy i się uśmiechnęłam, a on odwzajemnił uśmiech. Dojechaliśmy i weszliśmy do domu :
- Gdzie ciocia? - spytałam Kate, która siedziała przed telewizorem.
- Pojechała do sklepu.
- Ok. To chłopaki zostancie tutaj ja się spakuję. Kate, powiedz cioci, że się wyprowadzam na jakiś czas.- powiedziałam i pobiegłam na górę- Nie podrywać tylko mojej siostry !- puściłam im oczko
- No nie wiem.- wyszczeżył się blondynek i popatrzył na moją siostrę, a ona się uśmiechnęła. Spakowałam się.
- Harry! - wrzasnęłam- Chodź tutaj!
Przybiegł szybko :
- Co się stało?
- Pomóż mi znieźć walizkę.
- Myślałem, że coś się stało. - podniósł walizkę- Kurwa. Co ty tam masz? - spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Zeszliśmy na doł i zabrałam chłopakó, chociaż Niall nie chciał wyjść, bo byl wpatrzony w moja siostrę, jakby chciał ją zjeść, a po tym Irlandczyku nigdy nic nie wiadomo. Wstąpiliśmy do sklepu i po 40 minutach byliśmy już w domu, do jakiegoś czasu też mojego. Weszliśmy i od razu każdy poszedł do swojego pokoju i się umyć. Umyłam się jako ostatnia i zapukałam do pokoju Hazzy :
- Gdzie mam spać?- zagryzłam wargę
- No.. spałem już z tobą, więc chyba nie zaszkodzi kilka kolejnych razy?- puścił mi oczko
Uśmiechnęłam się i położyłam się obok zielonookiego. Rozmawialiśmy, ale nagle Hazza był bliżej i delikatnie pocałował mnie w usta :
- Harry! Co ty robisz? - spytała i odepchnęłam go lekko od siebie. On się uśmiechnął i trochę się speszył. Odwróciłam się na drugi bok i zasnęłam
************************************
Obudziłam się, a Hazza wszedł do pokoju ubrany w ciuchy do szkoły - Idź się ubierz, bo do szkoły trzeba.
Poszłam się ubrać i zeszliśmy na dół, żeby coś zjeść. Robliśmy kanapki, gdy do kuchni wszedł Liam :
- Słyszałem jak się bzykaliście wieczorem. Zaktusiłam się sokiem, ktory wlaśnie piłam, a Hazza poklepał mnie po plecach :
- Żartowałem- spjrzał na mnie Liam, a loczek się uśmiechnął
Zjedliśmy i pojechaliśmy do szkoły. Przed szkołą spotkaliśmy Ash i weszliśmy do domu. Lekcje minęły szybko więc ja i Ash poszłyśmy do domu mojego i chłopców. Pogadałyśmy i dużo się śmiałyśmy. Ash musiała już iść,a właśnie chłopaki wrócili ze szkoły. Lou zaproponował , że ją odprowadzi. Chłopaki siedzieli w swoich pokojach, a ja oglądałam TV. Po 30 minutach wrócił radosny Louis i usiadł obok mnie na sofie.
- Jak było?- wyrzuciłam z siebie i zciszyłam telewizor
- Super. Twoja przyjaciółka jest niesamowita.
- To może coś z tego będzie. - uśmiechnęłam się
- Oby. A u ciebie i Hazzy ?
- Jak to? To.. tylko przyjaciel
- Ale on czuje coś do ciebie więcej.
- Skąd wiesz?
- To widać. - puścił mi oczko. Walnęłam go w rękę, a on uciekł na górę. Długo zastanawiałm się nad tym co powiedział do mnie Lou.
*************************************
IV Rozdział mam za sobą, teraz V.
Ten rozdział dedykowany jest dla @AfroMisia . <3 Kocham Cię ;**
Proszę o komentarze. Dziękuję. < 3
poniedziałek, 16 stycznia 2012
ROZDZIAŁ III
- Ale nie chodzi o mamę, tak? - spytałam, a w oku zakeciła się łza
- Nie, nie chodzi o mamę.- powiedziała ciocia
- No to do cholery co się stało?- krzyknęłam i usiadłam na kanapie obok Kate
- Chodzi o twojego ojca.- zaczęła Ciocia Laura- O waszego ojca. Wczoraj wyszedł z więzienia i dowiedział się od waszej babci, że Sophie jest w szpitalu i w którym. Pojechał tam kiedy...- zagryzła wargę- Kiedy ja i Kate bylyśmy tam. Powiedziałam mu, że Kate to jego córka i, że ma jeszcze Ciebie. On chce Ciebie poznać. Przyjedzie tu jutro.
- Że co? - krzyknęłam i podeszłam do niej- Nie interesował się na mi, zostawił nas i nie wiedział, że byłyśmy, że jesteśmy. Ja nie chcę go znać!- wrzasnęłam i pobiegłam na górę. Łzy lały się jak opętane.
Usłyszałam dźwięk telefonu. Dzwonił Harry :
- Ha.. Halo?- odebrałam telefon i wytarłam łzy
- Cześć. Chłopaki są Tobą zachwyceni. Co robisz?
- No to chyba dobrze. Nii.. nic. - zaczęłam płakać
- Megan? Megan ty płaczesz?- spytał zatroskanym głosem. Nie odpowiedziałam. - Zaraz u Ciebie będę. - usłyszałam dźwięk rozłączającej się słuchawki. Położyłam się na łóżku z głową w poduszkę. Po 15 minutach usłyszałam pukanie do drzwi :
- Kto? - spytałam
- Ja.. Harry.
- Wejdź!
Wszedł i od razu wyrzucił z siebie :
- Megan? Co się stało?
Usiadł na łóżku, a ja zaczęłam opowiadaćto co ciotka powiedziała mi. Harry zaniemówił i patrzył się na mnie, ale po chwili powiedział :
- A ty chcesz się z nim spotkać?
- Nie! - jęknęłam
- Nie martw się! Nie spotkasz się z nim.- powiedział i mnie przytulił- Pojedziesz ze mną. - pociągnął mnie za rękę w stronę drzwi . Powiedziałm cioci gdzie jadę i wyszliśmy z domu. Wsiadłam do samochodu i po chwili zasnęłam. W tych trudnych chwilach Harry pomagał mi najbardziej. Nagle poczułam, że ktoś mnie dotyka. Otworzyłam oczy. Bylismy już na miejscu :
- Śpij. Przeniosę Cię. - powiedział Hazza
- Nie, nie trzeba. - wyszłam z samochodu.
Weszliśmy do domu. Niall brzdąkał coś na gitarze, Louis i Liam grali w jakąś grę, a Zayn oglądał telewizję.
- Ooo.. Megan! - krzynął Liam, a po nim cała reszta. Byli zdziwieni co ja tutaj robię.
- Zaraz wam wszystko opwiem, jeżeli Megan nie ma nic przeciwko- powiedział, a ja kiwnęłam głową, że nie mam - A teraz chodź ze mną - pociągnął mnie na górę do jego pokoju. Otworzył szafę pełną ubrań. Wyciągnął kremową koszulę i granatowe bokserki.
- W tym możesz spać. - powiedział i puścił oczko. Kochałam gdy to robił.- Idź się przebież. - Zaprowadził mnie do łazienki i zszedł na dołZałożyłam koszulę. Była na mnei o wiele za duża i dosięgała do połowy uda. Założyłam boskerki i stanęłam przed lusterkiem. Zaśmiałam się sama do siebie, bo wyglądałam na serio dziwacznie. Zeszłam na doł :
- Uhuuuuhh! Jak seksiasto! - powiedział Louis i zagwizdał
- No i to jak. A tak po za tym, Harry powiedział nam o wszystkim, o twojej mamie, tacie i.. pomożemy Ci!- powiedział Zayn, a wszescy przytaknęli
- Kocham Was!- krzyknęłam i każdego po kolei przytuliłam. Lou nie chciał mnie puścić, ale dostał za to lekko po głowie to się odkleił.
- Dobra chodźcie spać- powiedział Niall
Wszyscy poszli do swoich pokoi. Weszłam razem z Hazzą do jego pokoju. Chlopk rzucił się na dwuosobowe łóżko. Stałam i nie wiedziałm gdzie ja mam się polożyć :
- Oj sorry. - powiedział Hazza- Kładź się, ja nie gryzę.- uśmiechnął się i poklepał miejsce obok siebie. Położyłam sie ostrożnie, bo nie byłam pewna tego co robię. Zamknęłam oczy i poczułam, że ktoś zbliża się do mnie :
- Dobranoc.- szepnął mi do ucha, ja się usmiechnęłam.
Zasnęłam. Śniło mi się spotkanie z ojcem. Zrobiłam coś głupiego, ale nie wiem co, bo się obudziłam. Otworzyłam oczy. Harry był wtulony w mnie i spał jak dziecko.
- Harry! Harry- powtarzałam
- Co? - obudził się
- Odsuń się! - powiedziałam
Zobaczył w jakiej pozycji leży i szybko się odsunął :
- Oj przepraszam.
Uśmiechnęłam się.
-Wstawaj , bo musismy jeszcze jechać do twojego domu po twoje książki do szkoły. - powiedział loczek i zaczął się ubierać
- Źle się czuję. Nie chcę iść do szkoły.- powiedziałm i złapałm się za głowę
- Zostanę z Tobą.
- Idź.
- Zostanę!- powiedział stanowczo
Poszłam się ubrać i zeszliśmy na doł na śniadanie.
- Zrobiłem naleśniki. - powiedział Liam
- Mmm...Super!- powiedziałam i zaczęłam jeść.
- My już spadamy do szkoły, a wy? - zapytał Zayn
- My nie idziemy.- powiedział Harry, a ja przewróciłam oczami
- No dobra, to pa!- powiedział Lou i wyszli z domu. Nagle zadzwonił mój telefon :
- Cześć Kate!- powiedziałam
- Megan, przyjedź do domu! - powiedziała zdenerwowanym głosem
- Kate! Coś się stało?
- Tak, nie wiem. Tata chyba przyjechał.
- Zaraz tam będę.- rozłączyłam się
- Harry. Moj ojciec przyjechał!- powiedziałam - Jedźmy!
Hazza zaczął się nerwowo ubierać. Po 5 minutach wybiegliśmy z domu, wsiadliśmy do auta i ruszyliśmy. Gdy byliśmy już pod domem, załapałm Hazzę za rękę :
- Boję się!
-Nie bój się! Będę przy Tobie. - powiedział i wysiadliśmy z auta
Przy drzwiach powiedziałam :
- Harry! Złap mnie za rękę. - zrobił to o co go prosiłam. Weszliśmy. Na kanapie siedziała ciocia Laura, Kate i wysoki mężczyzna, z ciemnymi włosami i z wielkim tatuażem na ręcę.
- To jest Megan. - powiedziała ciotka i wskazała na mnie palcem.
- jestem Charlie. Twój ojciec.- powiedział. Stał na przeciwko mnie i wyciągnął do mnie rękę. Popatrzyłam na rękę, a potem na niego. Chciałam mu wygarnąć jaką krzywdę nam zrobił.
- Wychodzimy!- powiedziałam i popchnęłam Hazze do drzwi.
Po 20 minutach byliśmy w domu chłopaków. Rozbolała mnie głowa, więc loczek przyniósł mi koc i poduszkę.
- Harry. Dziękuję ci za wszystko.- powiedziałam i pocałowałam go w policzek
- Od tego jestem. - powiedział i uśmiechnął się.- Położ się.
Leżałam i próbowałam zasnąć. Uslyszałam dźwięk telefonu. Dzwoniła Ashley :
- Megan. Muszę Ci coś powiedzieć. Gdzie jesteś?
- U Harry'ego Styles'a. - powiedziałam a ją trochę zatkało
- Daj Adres. - dałam jej. - Zaraz będę.
Po 10 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Hazza otworzył drzwi, przedstawił się, a Ash zrobiła to samo. Weszła do salonu i powiedziała :
- Megan. Muszę coś Ci powiedzieć!
- Nie, nie chodzi o mamę.- powiedziała ciocia
- No to do cholery co się stało?- krzyknęłam i usiadłam na kanapie obok Kate
- Chodzi o twojego ojca.- zaczęła Ciocia Laura- O waszego ojca. Wczoraj wyszedł z więzienia i dowiedział się od waszej babci, że Sophie jest w szpitalu i w którym. Pojechał tam kiedy...- zagryzła wargę- Kiedy ja i Kate bylyśmy tam. Powiedziałam mu, że Kate to jego córka i, że ma jeszcze Ciebie. On chce Ciebie poznać. Przyjedzie tu jutro.
- Że co? - krzyknęłam i podeszłam do niej- Nie interesował się na mi, zostawił nas i nie wiedział, że byłyśmy, że jesteśmy. Ja nie chcę go znać!- wrzasnęłam i pobiegłam na górę. Łzy lały się jak opętane.
Usłyszałam dźwięk telefonu. Dzwonił Harry :
- Ha.. Halo?- odebrałam telefon i wytarłam łzy
- Cześć. Chłopaki są Tobą zachwyceni. Co robisz?
- No to chyba dobrze. Nii.. nic. - zaczęłam płakać
- Megan? Megan ty płaczesz?- spytał zatroskanym głosem. Nie odpowiedziałam. - Zaraz u Ciebie będę. - usłyszałam dźwięk rozłączającej się słuchawki. Położyłam się na łóżku z głową w poduszkę. Po 15 minutach usłyszałam pukanie do drzwi :
- Kto? - spytałam
- Ja.. Harry.
- Wejdź!
Wszedł i od razu wyrzucił z siebie :
- Megan? Co się stało?
Usiadł na łóżku, a ja zaczęłam opowiadaćto co ciotka powiedziała mi. Harry zaniemówił i patrzył się na mnie, ale po chwili powiedział :
- A ty chcesz się z nim spotkać?
- Nie! - jęknęłam
- Nie martw się! Nie spotkasz się z nim.- powiedział i mnie przytulił- Pojedziesz ze mną. - pociągnął mnie za rękę w stronę drzwi . Powiedziałm cioci gdzie jadę i wyszliśmy z domu. Wsiadłam do samochodu i po chwili zasnęłam. W tych trudnych chwilach Harry pomagał mi najbardziej. Nagle poczułam, że ktoś mnie dotyka. Otworzyłam oczy. Bylismy już na miejscu :
- Śpij. Przeniosę Cię. - powiedział Hazza
- Nie, nie trzeba. - wyszłam z samochodu.
Weszliśmy do domu. Niall brzdąkał coś na gitarze, Louis i Liam grali w jakąś grę, a Zayn oglądał telewizję.
- Ooo.. Megan! - krzynął Liam, a po nim cała reszta. Byli zdziwieni co ja tutaj robię.
- Zaraz wam wszystko opwiem, jeżeli Megan nie ma nic przeciwko- powiedział, a ja kiwnęłam głową, że nie mam - A teraz chodź ze mną - pociągnął mnie na górę do jego pokoju. Otworzył szafę pełną ubrań. Wyciągnął kremową koszulę i granatowe bokserki.
- W tym możesz spać. - powiedział i puścił oczko. Kochałam gdy to robił.- Idź się przebież. - Zaprowadził mnie do łazienki i zszedł na dołZałożyłam koszulę. Była na mnei o wiele za duża i dosięgała do połowy uda. Założyłam boskerki i stanęłam przed lusterkiem. Zaśmiałam się sama do siebie, bo wyglądałam na serio dziwacznie. Zeszłam na doł :
- Uhuuuuhh! Jak seksiasto! - powiedział Louis i zagwizdał
- No i to jak. A tak po za tym, Harry powiedział nam o wszystkim, o twojej mamie, tacie i.. pomożemy Ci!- powiedział Zayn, a wszescy przytaknęli
- Kocham Was!- krzyknęłam i każdego po kolei przytuliłam. Lou nie chciał mnie puścić, ale dostał za to lekko po głowie to się odkleił.
- Dobra chodźcie spać- powiedział Niall
Wszyscy poszli do swoich pokoi. Weszłam razem z Hazzą do jego pokoju. Chlopk rzucił się na dwuosobowe łóżko. Stałam i nie wiedziałm gdzie ja mam się polożyć :
- Oj sorry. - powiedział Hazza- Kładź się, ja nie gryzę.- uśmiechnął się i poklepał miejsce obok siebie. Położyłam sie ostrożnie, bo nie byłam pewna tego co robię. Zamknęłam oczy i poczułam, że ktoś zbliża się do mnie :
- Dobranoc.- szepnął mi do ucha, ja się usmiechnęłam.
Zasnęłam. Śniło mi się spotkanie z ojcem. Zrobiłam coś głupiego, ale nie wiem co, bo się obudziłam. Otworzyłam oczy. Harry był wtulony w mnie i spał jak dziecko.
- Harry! Harry- powtarzałam
- Co? - obudził się
- Odsuń się! - powiedziałam
Zobaczył w jakiej pozycji leży i szybko się odsunął :
- Oj przepraszam.
Uśmiechnęłam się.
-Wstawaj , bo musismy jeszcze jechać do twojego domu po twoje książki do szkoły. - powiedział loczek i zaczął się ubierać
- Źle się czuję. Nie chcę iść do szkoły.- powiedziałm i złapałm się za głowę
- Zostanę z Tobą.
- Idź.
- Zostanę!- powiedział stanowczo
Poszłam się ubrać i zeszliśmy na doł na śniadanie.
- Zrobiłem naleśniki. - powiedział Liam
- Mmm...Super!- powiedziałam i zaczęłam jeść.
- My już spadamy do szkoły, a wy? - zapytał Zayn
- My nie idziemy.- powiedział Harry, a ja przewróciłam oczami
- No dobra, to pa!- powiedział Lou i wyszli z domu. Nagle zadzwonił mój telefon :
- Cześć Kate!- powiedziałam
- Megan, przyjedź do domu! - powiedziała zdenerwowanym głosem
- Kate! Coś się stało?
- Tak, nie wiem. Tata chyba przyjechał.
- Zaraz tam będę.- rozłączyłam się
- Harry. Moj ojciec przyjechał!- powiedziałam - Jedźmy!
Hazza zaczął się nerwowo ubierać. Po 5 minutach wybiegliśmy z domu, wsiadliśmy do auta i ruszyliśmy. Gdy byliśmy już pod domem, załapałm Hazzę za rękę :
- Boję się!
-Nie bój się! Będę przy Tobie. - powiedział i wysiadliśmy z auta
Przy drzwiach powiedziałam :
- Harry! Złap mnie za rękę. - zrobił to o co go prosiłam. Weszliśmy. Na kanapie siedziała ciocia Laura, Kate i wysoki mężczyzna, z ciemnymi włosami i z wielkim tatuażem na ręcę.
- To jest Megan. - powiedziała ciotka i wskazała na mnie palcem.
- jestem Charlie. Twój ojciec.- powiedział. Stał na przeciwko mnie i wyciągnął do mnie rękę. Popatrzyłam na rękę, a potem na niego. Chciałam mu wygarnąć jaką krzywdę nam zrobił.
- Wychodzimy!- powiedziałam i popchnęłam Hazze do drzwi.
Po 20 minutach byliśmy w domu chłopaków. Rozbolała mnie głowa, więc loczek przyniósł mi koc i poduszkę.
- Harry. Dziękuję ci za wszystko.- powiedziałam i pocałowałam go w policzek
- Od tego jestem. - powiedział i uśmiechnął się.- Położ się.
Leżałam i próbowałam zasnąć. Uslyszałam dźwięk telefonu. Dzwoniła Ashley :
- Megan. Muszę Ci coś powiedzieć. Gdzie jesteś?
- U Harry'ego Styles'a. - powiedziałam a ją trochę zatkało
- Daj Adres. - dałam jej. - Zaraz będę.
Po 10 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Hazza otworzył drzwi, przedstawił się, a Ash zrobiła to samo. Weszła do salonu i powiedziała :
- Megan. Muszę coś Ci powiedzieć!
niedziela, 15 stycznia 2012
ROZDZIAŁ II
- Ciocia Laura!- krzyknęłam i rzuciłam się jej na szyję.- Co ty tu robisz?
- Cześć złotko.- powiedziała- Zaopiekuję się Wami, dopóki wasza mama jest w szpitalu.
Zrobiło mi się przykro, bo wszyscy myślą, że mama z tego wyjdzie, tylko ja myślałam inaczej. Ciocia Laura ma 27 lat i jest młodszą siostrą mojej mamy. Jest projektantką mody i dlatego tak świetnie się ubiera. Chwilę porozmawiałam jeszcze z ciocią i poszłam na górę. Weszłam na facebook'a i na twitter'a, gdy usłyszałam dźwięk telefonu. Dostałam sms'a :
' Jak się czujesz ? Spotkamy się jutro? H. '
' Dobrze. Oczywiście, możemy się spotkać ' - odpisałam.
' Będę pod Twoim domem o 14.00. : ) '
W tym momencie była godzina 22.00. Chciałam się szybko położyć spać. umyłam się, ubrałam w piżamę i leżałam już w łóżku gotowa żeby zasnąć i usłyszałam dźwięk telefonu :
' Dobranoc. ' - To był sms od Hazzy.
Odpisałam to samo i położyłam się spać. Był niedzielny poranek. Padał śnieg i było cholernie zimno. Wstałam około 12 i zeszłam na dół na śniadanie.
- Dzień Dobry. - powiedziałam i usiadłam na moim miejscu
Ciocia i Kate uśmiechnęły się. Jadłam jajecznice, którą zrobiła moja siostra. Jej jajecznica jest mistrzowska.
Kiedy zjadłam zwróciłam się do cioci :
- Ciociu ?
- Słucham Cię kochanie ? - powiedziała i popatrzyła na mnie
- Mogę wyjść o 14.00 z domu ? - spytałam się i czekałam na odpowiedź
- Tak. Ja i Kate jedziemy do mamy do szpitala - powiedziała Laura i poszła zmyć talerze po śniadaniu
- Dzięki - krzyknęłam prawie na cały dom, aż moja siostra zatkała uszy i szybko pobiegłam an górę do pokoju żeby się ubrać i trochę ogarnąć. Założyłam szarką, krótką tunikę z napisem : I <3 London, jeansowe rurki i poszłam zakładać mój granatowy płaszczyk i karmelowe kozaki.
- Do zobaczenia - krzyknęłam i wyszłam z domu. Zobaczyłam auto Hazzy i do niego wsiadłam.
- Cześć- powiedziałam
- Witam panią. - odpowiedział Harry
- Jakie plany ? - spytałam i się uśmiechnęłam. Od kilku dni w ogóle się nie uśmiechałam, ale teraz było inaczej. Zaczęłam myśleć, że mama wyzdrowieje i to chyba wszystko dzięki Harry'emu.
- Zobaczysz - powiedział i tajemniczo się na mnie spojrzał
- Ale nie chcesz mnie porwać, prawda ? - spytałam i uśmiechnęłam się
- No nie wiem. - odparł i puścił do mnie oczko
Ruszyliśmy. Po 20 minutach drogi Harry zaparkował obok jakiegoś kremowego, niewielkiego domu.
- Gdzie jesteśmy? - zapytałam i zaczęłam się rozglądać
- Mieszkam w tym domu.- powiedział Harry i pokazał palcem na dom, przy którym się zatrzymaliśmy
Weszliśmy do środka domu. W niewielkim salonie 4 chłopców grało w kalambury:
- Tygrys!- krzyczał blondynek
- Wampir!- powtarzał chłopak z ciemnymi na żel włosami
- Lew!- krzyknął chłopak, który jadł marchewkę
- Taaak!- przytaknął chłopak, który przed chwilą na kolanach warczał i udawał dzikie zwierzę.
Harry chrząknął, żeby w końcu zwrócili na nas uwagę.
- Ooo.. Nasz mały Harry przyprowadził swoją dziewczynę. Louis jestem. - powiedział ten, który wcinał marchewkę.
- Miło mi, ale ja nie jestem jego dziewczyną.- powiedziałam - Ja jestem Megan.
- A szkoda. Niall jestem. - przywitał się blondynek.
- ja jestem Liam.- przedstawił się ten, który udawał lwa.
- Ja jestem Zayn.- powiedział i poprawił włosy
- Miło mi.- uśmiechnęłam się
- Usiądź, ja przyniosę coś do picia. - powiedział Hazza
Usiadłam między Louis'em a Zayn'em. Przyglądali mi się, a mnie to trochę krępowało.
- Czemu mi się tak przyglądacie ? - zaśmiałam się i spojrzałam na każdego z osobna.
W tym momencie do salonu wszedł Harry z sokiem i szklankami. Postawił na stoliku i klepnął Louis'a po ramieniu żeby się podsunął i usiadł obok mnie.
- Może jakiś film?- spytał Liam
- Spoko.- wszyscy się zgodzili
Puścił jakiś horror. Wszyscy "zawzięcie" oglądali tylko ja i Lou siedzieliśmy wtuleni w Hazze i co chwilę piszczeliśmy. Film się skończył. Puściliśmy Hazze. Posiedzieliśmy i jeszcze pogadaliśmy, ale już byłam zmęczona , więc poprosiłam Harry'ego żeby odwiózł mnie do domu. Pożegnałam się ze wszystkimi i poszliśmy do samochodu. W drodze pękałam ze śmiechu, bo Hazza opowiadał jakieś żarty, które przydarzały im się w " X factor". Po 20 minutach byliśmy pod moim domem.
- Dziękuje za miło spędzony czas.- powiedziałam i przytuliłam go. - Paa! ;**
- Nie ma za co. Do usług. - uśmiechnął się. - Paa. ;*
Weszłam do domu :
- Musimy pogadać.- powiedziała Ciocia Laura, a Kate siedziała na kanapie i płakała. - Siadaj!
- Cześć złotko.- powiedziała- Zaopiekuję się Wami, dopóki wasza mama jest w szpitalu.
Zrobiło mi się przykro, bo wszyscy myślą, że mama z tego wyjdzie, tylko ja myślałam inaczej. Ciocia Laura ma 27 lat i jest młodszą siostrą mojej mamy. Jest projektantką mody i dlatego tak świetnie się ubiera. Chwilę porozmawiałam jeszcze z ciocią i poszłam na górę. Weszłam na facebook'a i na twitter'a, gdy usłyszałam dźwięk telefonu. Dostałam sms'a :
' Jak się czujesz ? Spotkamy się jutro? H. '
' Dobrze. Oczywiście, możemy się spotkać ' - odpisałam.
' Będę pod Twoim domem o 14.00. : ) '
W tym momencie była godzina 22.00. Chciałam się szybko położyć spać. umyłam się, ubrałam w piżamę i leżałam już w łóżku gotowa żeby zasnąć i usłyszałam dźwięk telefonu :
' Dobranoc. ' - To był sms od Hazzy.
Odpisałam to samo i położyłam się spać. Był niedzielny poranek. Padał śnieg i było cholernie zimno. Wstałam około 12 i zeszłam na dół na śniadanie.
- Dzień Dobry. - powiedziałam i usiadłam na moim miejscu
Ciocia i Kate uśmiechnęły się. Jadłam jajecznice, którą zrobiła moja siostra. Jej jajecznica jest mistrzowska.
Kiedy zjadłam zwróciłam się do cioci :
- Ciociu ?
- Słucham Cię kochanie ? - powiedziała i popatrzyła na mnie
- Mogę wyjść o 14.00 z domu ? - spytałam się i czekałam na odpowiedź
- Tak. Ja i Kate jedziemy do mamy do szpitala - powiedziała Laura i poszła zmyć talerze po śniadaniu
- Dzięki - krzyknęłam prawie na cały dom, aż moja siostra zatkała uszy i szybko pobiegłam an górę do pokoju żeby się ubrać i trochę ogarnąć. Założyłam szarką, krótką tunikę z napisem : I <3 London, jeansowe rurki i poszłam zakładać mój granatowy płaszczyk i karmelowe kozaki.
- Do zobaczenia - krzyknęłam i wyszłam z domu. Zobaczyłam auto Hazzy i do niego wsiadłam.
- Cześć- powiedziałam
- Witam panią. - odpowiedział Harry
- Jakie plany ? - spytałam i się uśmiechnęłam. Od kilku dni w ogóle się nie uśmiechałam, ale teraz było inaczej. Zaczęłam myśleć, że mama wyzdrowieje i to chyba wszystko dzięki Harry'emu.
- Zobaczysz - powiedział i tajemniczo się na mnie spojrzał
- Ale nie chcesz mnie porwać, prawda ? - spytałam i uśmiechnęłam się
- No nie wiem. - odparł i puścił do mnie oczko
Ruszyliśmy. Po 20 minutach drogi Harry zaparkował obok jakiegoś kremowego, niewielkiego domu.
- Gdzie jesteśmy? - zapytałam i zaczęłam się rozglądać
- Mieszkam w tym domu.- powiedział Harry i pokazał palcem na dom, przy którym się zatrzymaliśmy
Weszliśmy do środka domu. W niewielkim salonie 4 chłopców grało w kalambury:
- Tygrys!- krzyczał blondynek
- Wampir!- powtarzał chłopak z ciemnymi na żel włosami
- Lew!- krzyknął chłopak, który jadł marchewkę
- Taaak!- przytaknął chłopak, który przed chwilą na kolanach warczał i udawał dzikie zwierzę.
Harry chrząknął, żeby w końcu zwrócili na nas uwagę.
- Ooo.. Nasz mały Harry przyprowadził swoją dziewczynę. Louis jestem. - powiedział ten, który wcinał marchewkę.
- Miło mi, ale ja nie jestem jego dziewczyną.- powiedziałam - Ja jestem Megan.
- A szkoda. Niall jestem. - przywitał się blondynek.
- ja jestem Liam.- przedstawił się ten, który udawał lwa.
- Ja jestem Zayn.- powiedział i poprawił włosy
- Miło mi.- uśmiechnęłam się
- Usiądź, ja przyniosę coś do picia. - powiedział Hazza
Usiadłam między Louis'em a Zayn'em. Przyglądali mi się, a mnie to trochę krępowało.
- Czemu mi się tak przyglądacie ? - zaśmiałam się i spojrzałam na każdego z osobna.
W tym momencie do salonu wszedł Harry z sokiem i szklankami. Postawił na stoliku i klepnął Louis'a po ramieniu żeby się podsunął i usiadł obok mnie.
- Może jakiś film?- spytał Liam
- Spoko.- wszyscy się zgodzili
Puścił jakiś horror. Wszyscy "zawzięcie" oglądali tylko ja i Lou siedzieliśmy wtuleni w Hazze i co chwilę piszczeliśmy. Film się skończył. Puściliśmy Hazze. Posiedzieliśmy i jeszcze pogadaliśmy, ale już byłam zmęczona , więc poprosiłam Harry'ego żeby odwiózł mnie do domu. Pożegnałam się ze wszystkimi i poszliśmy do samochodu. W drodze pękałam ze śmiechu, bo Hazza opowiadał jakieś żarty, które przydarzały im się w " X factor". Po 20 minutach byliśmy pod moim domem.
- Dziękuje za miło spędzony czas.- powiedziałam i przytuliłam go. - Paa! ;**
- Nie ma za co. Do usług. - uśmiechnął się. - Paa. ;*
Weszłam do domu :
- Musimy pogadać.- powiedziała Ciocia Laura, a Kate siedziała na kanapie i płakała. - Siadaj!
ROZDZIAŁ I
Siedziałam przy łóżku mojej mamy, trzymając ją za rękę w taki sposób jakbym myślała, że jak ją puszczę odejdzie na zawsze. Bałam się, że ją stracę, że zostawi mnie i Kate.
- Koniec wizyty na dzisiaj- powiedział lekarz wchodząc na salę.
Puściłam jej rękę, spojrzałam na nią i wyszłam z sali. Szłam korytarzem i wyszłam z budynku. Zalożyłam słuchawki na uszy i z piosenkę "Moments"- One Direction szłam rozmyślając o moim życiu. Z kim zostanę? Mój tata nie wie o moim istnieniu i z tego co słyszałam siedzi w więzieniu. Nie wiem za co, ale podobno miał kontakty z mafią. Moja siostra Kate była optymistycznie nastawiona do sytuacji:
- Mama wyzdrowieje, zobaczysz.- mówiła
Ja w to nie wierzyłam. Obawiałam się najgorszego. Weszłam na ulicę nie rozglądając się czy jakiś samochód nie nadjeżdża:
- Piiiiiiipp !
O mały włos nie wpadłam pod samochód. Stałam jak wryta i patrzyłam na maskę samochodu. Z auta wyskoczył chłopk z brązowymi, lekko kręconymi włosami ubrany w szary płaszczyk, jeansowe rurki i adidasy z kostkę. Podbiegł do mnie i spytał :
- Nic Ci nie jest? - patrzył się na mnie z przerażeniem
Spojrzałam w jego oczy i po chwili wydusiłam z siebie :
-Nie, nic mi nie jest- powiedziałam, ale byłam w szoku.
- Idziesz do domu? - spytał się mnie nieznajomy chlopak
- Yy.. tak.
- Chodź. Podwiozę Cię, bo jeszcze ktoś Cię przejedzie. - uśmiechnął się i zaprowadził mnie do samochodu
Wsiadł do samochodu, spojrzał się na mnie :
- Jestem Harry . - powiedział i podał mi rękę
- Ten.. ten Harry Styles ? - powiedziałm z niedowierzaniem
- Tak, to właśnie ja.- powiedział i ruszył
- Ja jestem Megan.
Nawet się nie zorientowałam jak po policzku pociekła łza. Zakryłam twarz rękami.
- Megan. Coś się stało?- spytał i zatrzymał się obok jakiegoś parku
Nie odpowiadałam. On wysiadł z samochodu, otworzył drzwi od mojej strony, pociągnął mnie za rękę i powiedział :
- Idziemy na spacer, wysiadaj!
Szliśmy bez słowa i po 5 minutach usiedliśmy na ławce. Harry przerwał niezręczną ciszę :
- Powiesz mi co się stało?
- Nie wiem czy powinnam- wtedy kolejna łza spłynęła po policzku
- Jak chcesz, nie naciskam. Ale mogłem Ci pomóc. - powiedział i położył rękę na moim kolanie, ale gdy na niego spojrzałam odsunął ją. Rozpłakałam się i przez łzy mówiłam :
- Moja mama ma 39 lat i dostała zawału. Leży w szpitalu, jest nieprzytomna. - wtedy popłynęła kolejna dawka łez - Ja i moja siostra możemy zostać same, bo nasz ojciec jest w więzieniu i nie wie o naszym istnieniu.
Harry wyciągnął chusteczkę i otarł mi łzy :
- Nie martw się - powiedział - Wszystko będzie dobrze. Musisz czekać, wszystko się ułoży. Teraz chodźmy. Robi się późno, a muszę księżniczkę podwieźć do zamku.
Uśmiechnęłam się lekko i otarłam łzy. Poszliśmy w stronę samochodu. Po 10 minutach byliśmy pod moim domem.
- To ten dom- powiedziałam
- Dobra, to do zobaczenia, mam nadzieję. - powiedział i delikatnie się uśmiechnął.
- Dziękuję za wszystko- powiedziałam i zaczęłam wysiadać z auta.
- Emm.. Megan?- spytał trochę skrępowany
Spojrzałam na niego.
- Dasz mi swój numer telefonu?
- Tak, nie ma sprawy. - i zaczęliśmy wymieniać się numerem. - Do zobaczenia!- powiedziałam i wysiadłam z samochodu. Weszłam do domu i to co w nim ujrzałam od razu poprawił mi humor.
- Koniec wizyty na dzisiaj- powiedział lekarz wchodząc na salę.
Puściłam jej rękę, spojrzałam na nią i wyszłam z sali. Szłam korytarzem i wyszłam z budynku. Zalożyłam słuchawki na uszy i z piosenkę "Moments"- One Direction szłam rozmyślając o moim życiu. Z kim zostanę? Mój tata nie wie o moim istnieniu i z tego co słyszałam siedzi w więzieniu. Nie wiem za co, ale podobno miał kontakty z mafią. Moja siostra Kate była optymistycznie nastawiona do sytuacji:
- Mama wyzdrowieje, zobaczysz.- mówiła
Ja w to nie wierzyłam. Obawiałam się najgorszego. Weszłam na ulicę nie rozglądając się czy jakiś samochód nie nadjeżdża:
- Piiiiiiipp !
O mały włos nie wpadłam pod samochód. Stałam jak wryta i patrzyłam na maskę samochodu. Z auta wyskoczył chłopk z brązowymi, lekko kręconymi włosami ubrany w szary płaszczyk, jeansowe rurki i adidasy z kostkę. Podbiegł do mnie i spytał :
- Nic Ci nie jest? - patrzył się na mnie z przerażeniem
Spojrzałam w jego oczy i po chwili wydusiłam z siebie :
-Nie, nic mi nie jest- powiedziałam, ale byłam w szoku.
- Idziesz do domu? - spytał się mnie nieznajomy chlopak
- Yy.. tak.
- Chodź. Podwiozę Cię, bo jeszcze ktoś Cię przejedzie. - uśmiechnął się i zaprowadził mnie do samochodu
Wsiadł do samochodu, spojrzał się na mnie :
- Jestem Harry . - powiedział i podał mi rękę
- Ten.. ten Harry Styles ? - powiedziałm z niedowierzaniem
- Tak, to właśnie ja.- powiedział i ruszył
- Ja jestem Megan.
Nawet się nie zorientowałam jak po policzku pociekła łza. Zakryłam twarz rękami.
- Megan. Coś się stało?- spytał i zatrzymał się obok jakiegoś parku
Nie odpowiadałam. On wysiadł z samochodu, otworzył drzwi od mojej strony, pociągnął mnie za rękę i powiedział :
- Idziemy na spacer, wysiadaj!
Szliśmy bez słowa i po 5 minutach usiedliśmy na ławce. Harry przerwał niezręczną ciszę :
- Powiesz mi co się stało?
- Nie wiem czy powinnam- wtedy kolejna łza spłynęła po policzku
- Jak chcesz, nie naciskam. Ale mogłem Ci pomóc. - powiedział i położył rękę na moim kolanie, ale gdy na niego spojrzałam odsunął ją. Rozpłakałam się i przez łzy mówiłam :
- Moja mama ma 39 lat i dostała zawału. Leży w szpitalu, jest nieprzytomna. - wtedy popłynęła kolejna dawka łez - Ja i moja siostra możemy zostać same, bo nasz ojciec jest w więzieniu i nie wie o naszym istnieniu.
Harry wyciągnął chusteczkę i otarł mi łzy :
- Nie martw się - powiedział - Wszystko będzie dobrze. Musisz czekać, wszystko się ułoży. Teraz chodźmy. Robi się późno, a muszę księżniczkę podwieźć do zamku.
Uśmiechnęłam się lekko i otarłam łzy. Poszliśmy w stronę samochodu. Po 10 minutach byliśmy pod moim domem.
- To ten dom- powiedziałam
- Dobra, to do zobaczenia, mam nadzieję. - powiedział i delikatnie się uśmiechnął.
- Dziękuję za wszystko- powiedziałam i zaczęłam wysiadać z auta.
- Emm.. Megan?- spytał trochę skrępowany
Spojrzałam na niego.
- Dasz mi swój numer telefonu?
- Tak, nie ma sprawy. - i zaczęliśmy wymieniać się numerem. - Do zobaczenia!- powiedziałam i wysiadłam z samochodu. Weszłam do domu i to co w nim ujrzałam od razu poprawił mi humor.
Bohaterowie
Megan- 17 lat. Spokojna i trochę nerwowa. Jest wrażliwa. Chłopcy się za nią uganiają.
Kate- 16 lat. Siostra megan. Szalona. Chłopcy się za nią uganiają, ale jej to nie przeszkadza.
Ashley- Przyjaciółka Megan. Są jak siostry i mówią sobie o wszystkim. Znają się od wózka. Ash jest zabawna i miła. Pewna siebie.
Harry- 17 lat. Mega słodki. Dziewczyny go kochają.
Louis- 20 lat. Ten zabawny z One Direction. Jego żarty przebijają wszystko. Cały czas ma uśmiech na twarzy.
Zayn- 19 lat. Jego włosy to podstawa.
Niall- 18 lat. Obżartuch. Je najwięcej z zespolu i jest strasznie rozgadany.
Liam- 18 lat. Jest bardzo romantyczny.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)