- Ciocia Laura!- krzyknęłam i rzuciłam się jej na szyję.- Co ty tu robisz?
- Cześć złotko.- powiedziała- Zaopiekuję się Wami, dopóki wasza mama jest w szpitalu.
Zrobiło mi się przykro, bo wszyscy myślą, że mama z tego wyjdzie, tylko ja myślałam inaczej. Ciocia Laura ma 27 lat i jest młodszą siostrą mojej mamy. Jest projektantką mody i dlatego tak świetnie się ubiera. Chwilę porozmawiałam jeszcze z ciocią i poszłam na górę. Weszłam na facebook'a i na twitter'a, gdy usłyszałam dźwięk telefonu. Dostałam sms'a :
' Jak się czujesz ? Spotkamy się jutro? H. '
' Dobrze. Oczywiście, możemy się spotkać ' - odpisałam.
' Będę pod Twoim domem o 14.00. : ) '
W tym momencie była godzina 22.00. Chciałam się szybko położyć spać. umyłam się, ubrałam w piżamę i leżałam już w łóżku gotowa żeby zasnąć i usłyszałam dźwięk telefonu :
' Dobranoc. ' - To był sms od Hazzy.
Odpisałam to samo i położyłam się spać. Był niedzielny poranek. Padał śnieg i było cholernie zimno. Wstałam około 12 i zeszłam na dół na śniadanie.
- Dzień Dobry. - powiedziałam i usiadłam na moim miejscu
Ciocia i Kate uśmiechnęły się. Jadłam jajecznice, którą zrobiła moja siostra. Jej jajecznica jest mistrzowska.
Kiedy zjadłam zwróciłam się do cioci :
- Ciociu ?
- Słucham Cię kochanie ? - powiedziała i popatrzyła na mnie
- Mogę wyjść o 14.00 z domu ? - spytałam się i czekałam na odpowiedź
- Tak. Ja i Kate jedziemy do mamy do szpitala - powiedziała Laura i poszła zmyć talerze po śniadaniu
- Dzięki - krzyknęłam prawie na cały dom, aż moja siostra zatkała uszy i szybko pobiegłam an górę do pokoju żeby się ubrać i trochę ogarnąć. Założyłam szarką, krótką tunikę z napisem : I <3 London, jeansowe rurki i poszłam zakładać mój granatowy płaszczyk i karmelowe kozaki.
- Do zobaczenia - krzyknęłam i wyszłam z domu. Zobaczyłam auto Hazzy i do niego wsiadłam.
- Cześć- powiedziałam
- Witam panią. - odpowiedział Harry
- Jakie plany ? - spytałam i się uśmiechnęłam. Od kilku dni w ogóle się nie uśmiechałam, ale teraz było inaczej. Zaczęłam myśleć, że mama wyzdrowieje i to chyba wszystko dzięki Harry'emu.
- Zobaczysz - powiedział i tajemniczo się na mnie spojrzał
- Ale nie chcesz mnie porwać, prawda ? - spytałam i uśmiechnęłam się
- No nie wiem. - odparł i puścił do mnie oczko
Ruszyliśmy. Po 20 minutach drogi Harry zaparkował obok jakiegoś kremowego, niewielkiego domu.
- Gdzie jesteśmy? - zapytałam i zaczęłam się rozglądać
- Mieszkam w tym domu.- powiedział Harry i pokazał palcem na dom, przy którym się zatrzymaliśmy
Weszliśmy do środka domu. W niewielkim salonie 4 chłopców grało w kalambury:
- Tygrys!- krzyczał blondynek
- Wampir!- powtarzał chłopak z ciemnymi na żel włosami
- Lew!- krzyknął chłopak, który jadł marchewkę
- Taaak!- przytaknął chłopak, który przed chwilą na kolanach warczał i udawał dzikie zwierzę.
Harry chrząknął, żeby w końcu zwrócili na nas uwagę.
- Ooo.. Nasz mały Harry przyprowadził swoją dziewczynę. Louis jestem. - powiedział ten, który wcinał marchewkę.
- Miło mi, ale ja nie jestem jego dziewczyną.- powiedziałam - Ja jestem Megan.
- A szkoda. Niall jestem. - przywitał się blondynek.
- ja jestem Liam.- przedstawił się ten, który udawał lwa.
- Ja jestem Zayn.- powiedział i poprawił włosy
- Miło mi.- uśmiechnęłam się
- Usiądź, ja przyniosę coś do picia. - powiedział Hazza
Usiadłam między Louis'em a Zayn'em. Przyglądali mi się, a mnie to trochę krępowało.
- Czemu mi się tak przyglądacie ? - zaśmiałam się i spojrzałam na każdego z osobna.
W tym momencie do salonu wszedł Harry z sokiem i szklankami. Postawił na stoliku i klepnął Louis'a po ramieniu żeby się podsunął i usiadł obok mnie.
- Może jakiś film?- spytał Liam
- Spoko.- wszyscy się zgodzili
Puścił jakiś horror. Wszyscy "zawzięcie" oglądali tylko ja i Lou siedzieliśmy wtuleni w Hazze i co chwilę piszczeliśmy. Film się skończył. Puściliśmy Hazze. Posiedzieliśmy i jeszcze pogadaliśmy, ale już byłam zmęczona , więc poprosiłam Harry'ego żeby odwiózł mnie do domu. Pożegnałam się ze wszystkimi i poszliśmy do samochodu. W drodze pękałam ze śmiechu, bo Hazza opowiadał jakieś żarty, które przydarzały im się w " X factor". Po 20 minutach byliśmy pod moim domem.
- Dziękuje za miło spędzony czas.- powiedziałam i przytuliłam go. - Paa! ;**
- Nie ma za co. Do usług. - uśmiechnął się. - Paa. ;*
Weszłam do domu :
- Musimy pogadać.- powiedziała Ciocia Laura, a Kate siedziała na kanapie i płakała. - Siadaj!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz