One Direction < 3

One Direction < 3

niedziela, 15 stycznia 2012

ROZDZIAŁ I

Siedziałam przy łóżku mojej mamy, trzymając ją za rękę w taki sposób jakbym myślała, że jak ją puszczę odejdzie na zawsze. Bałam się, że ją stracę, że zostawi mnie i Kate.
- Koniec wizyty na dzisiaj- powiedział lekarz wchodząc na salę.
Puściłam jej rękę, spojrzałam na nią i wyszłam  z sali. Szłam korytarzem i wyszłam z budynku. Zalożyłam słuchawki na uszy i z piosenkę "Moments"- One Direction szłam rozmyślając o moim życiu. Z kim zostanę? Mój tata nie wie o moim istnieniu i z tego co słyszałam siedzi w więzieniu. Nie wiem za co, ale podobno miał kontakty z mafią. Moja siostra Kate była optymistycznie nastawiona do sytuacji:
- Mama wyzdrowieje, zobaczysz.- mówiła
Ja w to nie wierzyłam. Obawiałam się najgorszego. Weszłam na ulicę nie rozglądając się czy jakiś samochód nie nadjeżdża:
- Piiiiiiipp !
O mały włos nie wpadłam pod samochód. Stałam jak wryta i patrzyłam na maskę samochodu. Z auta wyskoczył chłopk z brązowymi, lekko kręconymi włosami ubrany w szary płaszczyk, jeansowe rurki i adidasy z kostkę. Podbiegł do mnie i spytał :
- Nic Ci nie jest? - patrzył się na mnie z przerażeniem
Spojrzałam w jego oczy i po chwili wydusiłam z siebie :
-Nie, nic mi nie jest- powiedziałam, ale byłam w szoku.
- Idziesz do domu? - spytał się mnie nieznajomy chlopak
- Yy.. tak.
- Chodź. Podwiozę Cię, bo jeszcze ktoś Cię przejedzie. - uśmiechnął się i zaprowadził mnie do samochodu
Wsiadł do samochodu, spojrzał się na mnie :
- Jestem Harry . - powiedział i podał mi rękę
- Ten.. ten Harry Styles ? - powiedziałm z niedowierzaniem
- Tak, to właśnie ja.- powiedział i ruszył
- Ja jestem Megan.
Nawet się nie zorientowałam jak po policzku pociekła łza. Zakryłam twarz rękami.
- Megan. Coś się stało?- spytał i zatrzymał się obok jakiegoś parku
Nie odpowiadałam. On wysiadł z samochodu, otworzył drzwi od mojej strony, pociągnął  mnie za rękę i powiedział :
- Idziemy na spacer, wysiadaj!
Szliśmy bez słowa i po 5 minutach usiedliśmy na ławce. Harry przerwał niezręczną ciszę :
- Powiesz mi co się stało?
- Nie wiem czy powinnam- wtedy kolejna łza spłynęła po policzku
- Jak chcesz, nie naciskam. Ale mogłem Ci pomóc. - powiedział i położył rękę na moim kolanie, ale gdy na niego spojrzałam odsunął ją. Rozpłakałam się i przez łzy mówiłam :
- Moja mama ma 39 lat i dostała zawału. Leży w szpitalu, jest nieprzytomna. - wtedy popłynęła kolejna dawka łez - Ja i moja siostra możemy zostać same, bo nasz ojciec jest w więzieniu i nie wie o naszym istnieniu.
Harry wyciągnął chusteczkę i otarł mi łzy :
- Nie martw się - powiedział - Wszystko będzie dobrze. Musisz czekać, wszystko się ułoży. Teraz chodźmy. Robi się późno, a muszę księżniczkę podwieźć do zamku.
Uśmiechnęłam się lekko i otarłam łzy. Poszliśmy w stronę samochodu. Po 10 minutach byliśmy pod moim domem.
- To ten dom- powiedziałam
- Dobra, to do zobaczenia, mam nadzieję. - powiedział i delikatnie się uśmiechnął.
- Dziękuję za wszystko- powiedziałam i zaczęłam wysiadać z auta.
- Emm.. Megan?- spytał trochę skrępowany
Spojrzałam na niego.
- Dasz mi swój numer telefonu?
- Tak, nie ma sprawy. - i zaczęliśmy wymieniać się numerem. - Do zobaczenia!- powiedziałam i wysiadłam z samochodu. Weszłam do domu i to co w nim ujrzałam od razu poprawił mi humor.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz